W niedziele na svt1 emitowany jest teleturniej "Allt om Sverige" ("Wszystko o Szwecji"). Amerykanie szwedzkiego pochodzenia poznają szwedzką kulturę, swoje rodzinne historie (co ich łączy ze Szwecją, kiedy i w jakich okolicznościach ich przodkowie wyemigrowali do USA) i walczą o możliwość spotkania ze swoją szwedzką rodziną. Oni nie mówią po szwedzku, nie mają żadnego kontaktu ze swoimi krewnymi i praktycznie nic o Szwecji nie wiedzą - do USA emigrowali ich dziadkowie, pradziadkowie i prapradziadkowie.
Z ostatniego odcinka dowiedziałam się, skąd wzięły się pralnie w każdym kwartale. Otóż w 1955 roku przeprowadzono badanie, z którego wynikało, że pranie (zapewne ręczne), jest tak bardzo czasochłonnym zajęciem, że umożliwienie ludziom dostępu do pralni automatycznych pozwoliłoby na zaoszczędzenie 150 milionów roboczogodzin. Wprowadzono więc prawo nakazujące budowę pralni, dzięki czemu 10 lat później 90% ludzi miało do niej dostęp.
Do teraz w wielu domach nie ma pralki, a dostęp do pralki i suszarki jest głównym powodem konfliktów wśród sąsiadów.
Inną ciekawostką pokazaną w ostatnim odcinku były szwedzkie rodziny. Amerykanie mieli zamieszkać z nimi i brać udział w ich życiu - zjeść razem kolację, odprowadzić dzieci do przedszkola itd. Jedna z Amerykanek była zszokowana, że rodzina z kilkorgiem dzieci mieszka w dość ciasnym mieszkaniu w bloku (pani ta mieszka w USA w 300-metrowym domu). Szwedka wyjaśniła, że kiedyś mieli 4-kondygnacyjny dom z trzema garażami. Mieli wtedy dużo przestrzeni, ale mało czasu spędzali razem. Zdecydowali się więc przeprowadzić do mieszkania o mniejszej powierzchni, ale bardziej przytulnego, w którym wszyscy spędzają czas razem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pranie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pranie. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 listopada 2013
wtorek, 13 marca 2012
O zgubionej skarpetce i torkrumie
Ostatnich dwóch wizyt w pralni nie rezerwowałam z wyprzedzeniem. Po pracy wzięłam z domu pranie, proszki i poszłam. Nikogo nie było, wszystkie pralnie dostępne, więc zarezerwowałam "na już" - inaczej się nie otworzy pomieszczenia z pralkami - i zaczęłam pranie.
I tak sobie ostatnio siedziałam w pralni, czytałam gazetę, aż nagle po godzinie 19 zrobiło się prawie całkiem ciemno - świeciła się tylko jedna żarówka w bocznym korytarzu. Ale suszarki działały, więc siedziałam sama w ciemnej piwnicy i gapiłam się na wyświetlacz odliczający czas do końca suszenia.
Po praniu trzeba było wszystkie rzeczy spakować i zabrać do domu. Pomyślcie, jak fajnie się wyciąga z dużej ciemnej suszarki ciemne skarpetki. Oświetlałam sobie otoczenie telefonem trzymanym w jednej ręce (która to ręka przytrzymywała jednocześnie reklamówkę - bo gdzieś te skarpetki trzeba było włożyć) i pakowałam rzeczy drugą ręką. Po przyjściu do domu okazało się, że brakuje jednej skarpetki (być może brakowało również jakiejś pary, ale brak par nie rzuca się w oczy aż tak bardzo.
W czasie wczorajszego prania znalazłam w pralniowych szafkach 3 skarpetki i 2 pary majtek. Szkoda, że nie było wśród nich mojej zguby.
Ponadto okazało się, że poprzednie wyłączenie światła o godzinie 19 to nie był przypadek. Tym razem zgasło kilka minut po 19. Ciekawe, że w jednej z suszarni światło działało - szkoda, że akurat nie w tej, z której ja korzystałam ;-)
Udało mi się wczoraj poznać jak się korzysta z pomieszczenia suszarni. W pralni są dwa rodzaje "suszarni" - jedna to pokój z suszarkami bębnowymi, maglem i blatami, a druga...
Druga to pokój z linkami do suszenia. Tak myślałam, jak byłam tutaj po raz pierwszy. Ale coś mi nie pasowało - bo ta suszarnia jest dostępna jedynie godzinę dłużej niż czas zarezerwowany na pranie. A pranie nie wyschnie w godzinę - tak myślałam. Myliłam się :-)
Będąc w tej suszarni po raz pierwszy nie zapaliłam światła. Na zdjęciu widać, że w pomieszczeniu znajduje się duży wentylator. Przy kontakcie do zapalania światła jest włącznik. Automat sam reguluje temperaturę w pomieszczeniu. Więc nawet jeśli czegoś nie można suszyć w suszarce bębnowej, to można to zanieść do domu suche!
sobota, 25 lutego 2012
Pralnia
Pralnia została obłaskawiona już w środę. Wszystkie terminy były wolne, więc zrobiłam rezerwację na wieczór tego samego dnia.
Pralnia znajduje się w piwnicy w sąsiednim bloku. Zaraz za drzwiami wejściowymi z napisem "Tvättstuga" znajduje się wbudowany w ścianę komputer. Komputer "aktywuje się" kluczem elektronicznym - każde mieszkanie ma swój, więc wiadomo, kto pralnię zarezerwował (regulamin informuje o możliwości 10 prań w miesiącu) - i można przeglądać dostępne pralnie i godziny. Pralni jest sześć: 2 pralnie 'tygodniowe' (rezerwacja obejmuje 3h), 2 'miesięczne' (rezerwacja na 4h), 1 pralnia dla dużych rzeczy (dywany, koce) i 1 pralnia nie wymagająca rezerwacji (nie miała drzwi, więc trudno mówić, jak ta rezerwacja mogłaby być egzekwowana).
Czas rozpoczęcia prania nie jest dowolny - każdy dzień jest podzielony na 3 (miesięczne) lub 4 (tygodniowe) 'prania', pierwsza możliwa rezerwacja jest na godzinę 8:00 rano. Pranie należy skończyć przed godziną 20:00 - dłużej prać się nie da, bo o 20:00 odcinany jest dopływ prądu!
Żeby rozpocząć pranie, trzeba poczekać na swoją godzinę (nie można się spóźnić o więcej niż godzinę, ponieważ w takim przypadku rezerwacja zostanie anulowana), włączyć komputer i wybrać opcję "otwórz pralnię". To odblokowuje drzwi do zarezerwowanego pomieszczenia z pralkami.
W pralni tygodniowej są 2 pralki (wysokie, ale pojemnościowo standardowe: 5kg ubrań można włożyć), wirówka i zlew z wbudowaną tarką do prania.
Instrukcja obsługi pralki była prosta - mieściła się na 5 obrazkach. Dodatkowo w pomieszczeniu były też papierowe instrukcje.
Po praniu czas na suszenie. Każda pralnia ma swoją suszarnię - czyli pokój, gdzie są sznurki i można swoje pranie powiesić. Nie wiem, jak potem takie wyschnięte pranie można zabrać, ponieważ suszarnia (drzwi suszarni również są blokowane elektronicznie) jest dostępna tylko o godzinę dłużej niż zarezerwowana pralnia.
Na szczęście są dostępne suszarki bębnowe. Co prawda jest tylko jedno takie pomieszczenie, w którym stoją dwie suszarki, ale tym razem nie było innych chętnych na pranie, więc z dostępem do urządzeń nie było problemu.
W pralni jest kilka koszyków na kółkach, więc bez problemu można do nich wrzucić pranie prosto z pralki i przewieźć do innego pomieszczenia.
Poza suszarkami jest również samoobsługowy magiel i duże stoły, na których można sobie wygodnie poskładać pranie. Ja nie miałam czego składać, bo 40 minut suszenia w 40 stopniach nie przyniosło oczekiwanego efektu. Następnym razem trzeba będzie spróbować suszyć w wyższej temperaturze.
Czas rozpoczęcia prania nie jest dowolny - każdy dzień jest podzielony na 3 (miesięczne) lub 4 (tygodniowe) 'prania', pierwsza możliwa rezerwacja jest na godzinę 8:00 rano. Pranie należy skończyć przed godziną 20:00 - dłużej prać się nie da, bo o 20:00 odcinany jest dopływ prądu!
Żeby rozpocząć pranie, trzeba poczekać na swoją godzinę (nie można się spóźnić o więcej niż godzinę, ponieważ w takim przypadku rezerwacja zostanie anulowana), włączyć komputer i wybrać opcję "otwórz pralnię". To odblokowuje drzwi do zarezerwowanego pomieszczenia z pralkami.
W pralni tygodniowej są 2 pralki (wysokie, ale pojemnościowo standardowe: 5kg ubrań można włożyć), wirówka i zlew z wbudowaną tarką do prania.
Instrukcja obsługi pralki była prosta - mieściła się na 5 obrazkach. Dodatkowo w pomieszczeniu były też papierowe instrukcje.
Po praniu czas na suszenie. Każda pralnia ma swoją suszarnię - czyli pokój, gdzie są sznurki i można swoje pranie powiesić. Nie wiem, jak potem takie wyschnięte pranie można zabrać, ponieważ suszarnia (drzwi suszarni również są blokowane elektronicznie) jest dostępna tylko o godzinę dłużej niż zarezerwowana pralnia.
Na szczęście są dostępne suszarki bębnowe. Co prawda jest tylko jedno takie pomieszczenie, w którym stoją dwie suszarki, ale tym razem nie było innych chętnych na pranie, więc z dostępem do urządzeń nie było problemu.
W pralni jest kilka koszyków na kółkach, więc bez problemu można do nich wrzucić pranie prosto z pralki i przewieźć do innego pomieszczenia.
Poza suszarkami jest również samoobsługowy magiel i duże stoły, na których można sobie wygodnie poskładać pranie. Ja nie miałam czego składać, bo 40 minut suszenia w 40 stopniach nie przyniosło oczekiwanego efektu. Następnym razem trzeba będzie spróbować suszyć w wyższej temperaturze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





