Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samowie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 sierpnia 2017

Inari

Inari to mała miejscowość w północnej Finlandii. Na jej terenie mieszka jedna z grup Samów, która ma swój własny język - Samowie Inari; a w miejscowym centrum kultury samskiej Sajos ma swoją siedzibę Sámediggi (parlament fińskich Samów).

[Jezioro Inari]

W herbie Inari można zobaczyć rybę z rogami. Według samskich wierzeń, każda grupa ryb danego gatunku zamieszkująca akwen wodny miała swojego przywódcę, którego można było poznać po dużych rozmiarach (nawet 2 metry długości) oraz porożu. Jeśli taka ryba poczuła niezadowolenie w stosunku do rybaków, potrafiła na przykład zabrać całą ławicę na głębsze wody tak, by połów nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Dlatego rybacy starali się zaskarbić sobie przychylność takiego rybiego przywódcy, na przykład składając im ofiary.

[Herb Inari; źródło: Wikipedia]

My odwiedziliśmy muzeum Siida. Można tam znaleźć wystawy poświęcone życiu w trudnych północnych warunkach, historii Samów oraz obejrzeć skansen.

[Widok z tarasu restauracji w Siida]

[Miejsce wymierzania kar]

[Czekający na wymierzenie kary, wydrapywali na ścianach swoje imię i datę]

[Podział na pory roku - zimę oznaczono kolorem niebieskim]

niedziela, 6 sierpnia 2017

Samska kawa

Nocleg po wizycie na Nordkapp zarezerwowaliśmy w Havøysund. Tak odkryliśmy trasę widokową 889, którą dane nam było docenić dopiero w drodze powrotnej, następnego dnia. Mgła powodowała, że człowiek skupiał się głównie na wypatrywaniu zakrętów i reniferów; przy kiepskiej widoczności nie dało się zobaczyć, że z jednej strony drogi są skały, a z drugiej woda, więc szansa, że jakiś renifer się przybłąka, jest bardzo mała.

[Droga 889 w Norwegii]

[Droga 889 w Norwegii]

[Droga 889 w Norwegii]

[Zbliżamy się do Havøysund]

Havøysund nie ma nic szczególnego do zwiedzania. To małe miasteczko z portem, sklepem, cmentarzem i restauracją. Ponieważ przyjechaliśmy na miejsce dosyć wcześnie, a lokalna restauracja miała dobre opinie w Internecie, postanowiliśmy do niej pojechać na kolację.
Chcieliśmy sprawdzić na stronie restauracji jej adres, ale zamiast tego był tylko opis w stylu "za mostem skręć w lewo, dojedź do cmentarza, skręć w prawo...". Szukaliśmy więc po drodze punktów orientacyjnych i póki były budynki w okolicy, to jakoś szło, ale gdy w opisie pojawiła się informacja "kieruj się na wiatraki", a widoczność była na może 30 metrów, to stwierdziliśmy, że jedziemy prosto i zobaczymy, dokąd dojedziemy. W pewnym momencie udało nam się znaleźć kolejny punkt orientacyjny z listy - czerwony dom - ale zobaczyliśmy go dopiero w momencie mijania.


[Czerwony dom we mgle]

Dojechaliśmy w końcu do grupy czterech samochodów zaparkowanych przy drodze. Szerokość wyżwirowanej powierzchni wskazywała, że mógł to być parking. Zostawiliśmy tam auto i dalej udaliśmy się pieszo.

[Droga do restauracji]

Kilkadziesiąt metrów dalej z mgły wyłoniła się restauracja. Yay!

W menu kilka dań - w tym gulasz z renifera i jakaś ryba - a ponadto samska kawa. I od kawy zaczęliśmy! O czymś, co nazywa się kaffeost, czyli "serze do kawy", słyszałam wcześniej, ale sama nie próbowałam zalewać sera kawą. A samska kawa to coś więcej niż kaffeost.
Kawę dostaliśmy w pojemniku, którego używa się do przygotowania kawy na ognisku. Ponadto w kawowym zestawie były suszone plasterki mięsa renifera oraz ser w plasterkach. Do kubka wlewa się kawę i wsadza kawałek mięsa, żeby zmiękł - chwilę trwa zanim to się stanie, w tym czasie kawa nabywa mięsno-słonego smaku. Z serem sprawa jest prostsza, bo on się w kawie rozpuszcza (jak na zapiekance) zostawiając oka tłuszczu. O ile namoczone w kawie mięso jest całkiem niezłe (tylko trzeba poczekać dłuższą chwilę aż porządnie zmięknie), a kawa z aromatem mięsa nie smakuje najgorzej, o tyle tłuszcz serowy w kawie zmieniał ją na niepijalną dla mnie.

[Samska kawa]

Podobno z restauracji jest ładny widok na morze. Niestety, nie było nam dane go podziwiać. Zamiast tego mogliśmy się poczuć jak w lecącym przez chmury samolocie.