poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Drezyna w Delsbo

W miejscowości Delsbo w Hälsinglandzie można wypożyczyć drezynę - rower do jazdy po torach. Rower zwykły z ławeczką lub tandem z ławeczką.

[Drezyna-tandem - zdjęcie ze strony Dellenbanan.se]

Do wyboru są dwie trasy:

  • Na wschód, w kierunku Ljusdal. Trasa ta ma 22km i kończy się przy starym budynku dworca w Hybo, w którym najwyraźniej ktoś teraz mieszka.
  • Na zachód, w kierunku Hudiksvall. Trasa o długości 31km kończąca się w Vi.

My wzięliśmy tandem i pojechaliśmy na wschód. Nasza drezyna ważyła 110kg, co jest o tyle ważne, że w obu kierunkach jeździ się po jednym torze, więc gdy trzeba ustąpić pierwszeństwa, to drezynę samemu ściąga się z torów.

Na trasie trzeba uważać na skrzyżowania z drogami - na mniejszych leśnych drogach można się spotkać z quadami, a na większych z samochodami. I na tych większych trzeba drezynę przeprowadzać, bo piasek z drogi zasypuje tory i koła drezyny jadą, gdzie chcą. Na szczęście wszystkie są oznaczone - przed mniejszymi jest znak ostrzeżenia, przed większymi znak STOP.

Drezynę trudno się rozpędza tylko jeśli jest pod górkę. Poza tym jedzie się na tyle łatwo, że gdy my jechaliśmy, to tylko jedna osoba pedałowała, a druga siedziała na ławce. Rozpędzaliśmy się do 20km/h tam, gdzie się dało - czyli gdy nie było pod górkę i nie było skrzyżowań.

[Stacja końcowa - Hybo]

[Jazda drezyną]

[Jezioro Gryttjen]

Trasa wiedzie głównie przez las, więc gdy jedzie się wieczorem (17:00-21:00) i temperatura powietrza spada do 15 stopni, to można zmarznąć - szczególnie gdy się siedzi na ławeczce a nie pedałuje.

[Na trasie]

Informację o drezynach w Delsbo można znaleźć tutaj.
Listę tras do jazdy drezyną w Szwecji można znaleźć na tej stronie.

wtorek, 14 maja 2019

Wiosenne wodowanie

Nasz klub łódkowy zaplanował wodowanie i zamówił dźwig na pierwszą sobotę maja. W kwietniu pogoda była jeszcze niezbyt dobra - w nocy zdarzał się lekki mróz, czasem śnieg popadał. Mieliśmy w sumie dwa weekendy dobrej pogody przed wodowaniem, więc zdążyliśmy nałożyć kilka warstw epoxy w miejscu, gdzie farba odpadła z kilu, zamontowaliśmy impeller i sprawdziliśmy, że silnik odpala (co za ulga! w dniu wodowania też odpalił, mimo że temperatura powietrza wynosiła wtedy 5 stopni, co silnikom diesla nie pomaga).

Wodowanie miało zacząć się o 9 rano, a nasza łódka stała pierwsza z brzegu, więc nie było wiadomo czy będziemy pierwsi, czy ostatni. Przyjechaliśmy na miejsce kilka minut przed czasem, ale dźwig już wtedy pracował - zaczął podnosić łódki od drugiego końca naszej zimowej grupy. Dla nas to lepiej, bo zdążyliśmy jeszcze powiązać liny pod przygotowane wieczór wcześniej klocki (przy ściąganiu łódki na zimę znajomy z klubu, który ma taką samą łódkę, pożyczył nam swoje; klocki podkłada się pod pasy transportowe, żeby nie obcierały gumy na brzegu łódki).

[Dźwig]

Myśleliśmy, że będziemy wodowani po południu, bo nie dość, że dźwig zaczął od drugiego końca, to jeszcze traktor podwoził łódki zimujące na przyczepach kawałek dalej. Wszystko jednak szło tak sprawnie, że na wodzie znaleźliśmy się jeszcze przed lunchem.

[W oczekiwaniu na wodowanie]

[Montaż pasów do transportu]

[Pasy zapięte, można podnosić]

[W drodze na wodę]

Teraz jeszcze nas czeka olejowanie i lakierowanie elementów drewnianych (część zrobiliśmy w poprzedni weekend), czyszczenie pokładu (znowu jest brudny, bo nie zmienialiśmy butów wchodząc na łódkę), masztowanie i montaż żagli. Więc za 2 tygodnie powinniśmy już być gotowi do pływania!

niedziela, 6 stycznia 2019

Julbocken

Tradycja dawania prezentów w okresie świąteczno-noworocznym wywodzi się z czasów rzymskich, gdy prezenty dawano z okazji Nowego Roku. Wraz z upowszechnianiem się chrześcijaństwa, czas dawania prezentów przesunął się na okres Bożego Narodzenia (zależnie od regionu była to Wigilia, pierwszy dzień Świąt, 6. stycznia). Początkowo prezenty przynosili Trzej Królowie, później pojawił się święty Mikołaj, włoska czarownica La Befana i niemiecki Belznickel. A pod koniec XIX wieku w Szwecji pojawił się świąteczny kozioł - julbocken.

Gdy Julbocken zjawiał się w gospodarstwie, mówił, że ma 700 lat, przyszedł z daleka i pytał, czy w danym domu mieszkają jakieś grzeczne dzieci. Następnie sprawdzał, czy dzieci się dobrze umyły za uszami, czy mają czyste ubrania i rozdawał prezenty, a w zamian dostawał kanapkę z serem i alkohol (lub ciastka i piwo), po czym udawał się w dalszą drogę, by odwiedzić inne domy.

Jego pochodzenie jest niejasne. Jedna z teorii mówi, że początkowo był to diabeł ze świątecznego orszaku, który karał niegrzeczne dzieci w czasie gdy Mikołaj nagradzał grzeczne. Według innej teorii kozioł pochodził z zaprzęgu Tora.

Ze słomy z końca żniw dzieci robiły figurę kozła, co miało zapewnić dobre plony w kolejnym roku. Z tej tradycji wyrosła stosunkowo nowa tradycja budowania dużego słomianego kozła w Gävle.

wtorek, 13 listopada 2018

Hårgaberget i taneczna legenda

Hårgaberget to góra o wysokości 211 m w okolicy Bollnäs. Związana jest z nią taneczna legenda:

W sobotni wieczór młodzież z miejscowości Hårga zorganizowała tańce w lokalnej stodole. W trakcie zabawy muzyka nagle przestała grać i pojawił się nowy muzyk. Miał on duży ciemny kapelusz, spod którego wyglądały "ogniste" oczy. Oparł swoje skrzypce o brodę i zaczął grać utwór, którego nikt nigdy wcześniej nie słyszał. Wszyscy ruszyli do tańca. A każdy kto zaczął, nie mógł przestać tańczyć. Tańczono całą noc, a gdy nadszedł świt tajemniczy muzyk wstał, wyszedł ze stodoły, a za nim ciągnął taneczny korowód. Gdy rano słychać było kościelne dzwony, po muzyku i tancerzach nie było już śladu. Na parkiecie w stodole leżała tylko jedna dziewczyna - nikt z ogarniętych dzikim tańcem nie słuchał, gdy ostrzegała przez muzykantem, nikt nie zwrócił uwagi na wystające spod długiego płaszcza kopyto.
A muzyk poprowadził tancerzy na Hårgaberget, gdzie tańczyli tak długo, aż zdarli całe ciała i zostały po nich jedynie szkielety.
Podobno jeśli ktoś jest jest na tyle odważny, by w czasie pełni księżyca udać się na górę, może usłyszeć muzykę, którą kiedyś grał tam diabeł.

[Drogowskaz z diabelskim muzykiem]

[Droga na Hårgaberget]

[Droga na Hårgaberget]

[Droga na Hårgaberget]

[Zniszczona wieża widokowa na Hårgaberget]

[Parkiet taneczny w prawo]

[Skalna droga na parkiet]

[Skalny parkiet taneczny]



wtorek, 11 września 2018

Informacje przedwyborcze

W ramach walki z nieprawdziwymi wiadomościami przed tegorocznymi wyborami w Szwecji (na szczeblu krajowym i lokalnym), jeden z największych dzienników - Dagens Nyheter - dał osobom w wieku 18-25 dostęp do darmowej prenumeraty cyfrowej na czas 3 miesięcy przed wyborami.

Przed wyborami DN publikowało serię artykułów, w których przedstawiało fakty dotyczące głównych tematów kampanii wyborczej. Największe poruszenie wywołały statystyki dotyczące przestępczości, skategoryzowane według kraju pochodzenia przestępcy i jego rodziców. Statystyki obejmowały dane z lat 1995-2001 (raport powstał w 2005 roku) i wynikało z nich, że:
- jeśli urodziłeś się w Szwecji, a jeden z rodziców jest obcokrajowcem, to masz o 40% większe szanse na zostanie przestępcą
- jeśli urodziłeś się w Szwecji, ale oboje rodzice są obcokrajowcami, to ryzyko popełnienia przez Ciebie czynu karalnego jest dwukrotnie wyższe
- jeśli urodziłeś się poza Szwecją i masz rodziców obcokrajowców, to ryzyko zostania przestępcą jest 2,5 razy większe
niż gdybyś był Szwedem z obojgiem szwedzkich rodziców.
Można jednak na te statystyki popatrzeć w innym kontekście - niezależnym od pochodzenia. Na przykład ryzyko zostania przestępcą jest 11-krotnie większe wśród osób o niskich dochodach niż u osób o wysokich dochodach. A wśród mężczyzn 4,3 razy wyższe niż wśród kobiet.

Darmowa prenumerata: https://www.dn.se/ekonomi/fri-dn-prenumeration-for-alla-forstagangsvaljare/
Fakty dotyczące głównych tematów kampanii: https://www.dn.se/om/fakta-i-fragan/

niedziela, 9 września 2018

Lekcja parkowania

O miejsce na bezpłatnym parkingu pod domem jest trudno, więc gdy się jakieś znajdzie, to człowiek próbuje zaparkować poprawiając się czasem i dziesięć razy. Nie raz wychodziłam drzwiami od strony pasażera, bo te od strony kierowcy nie otwierały się wystarczająco, a kierowcy z auta po prawej stronie też wypadałoby umożliwić wejście do jego samochodu.
Gdy kika dni temu któryś raz próbowałam poprawić auto, żeby w końcu wjechać na miejsce parkingowe i nikogo nie porysować, zobaczyłam, że jakiś pan puka w moja szybę. Przedstawił się jako nauczyciel ze szkoły nauki jazdy (mają parking obok) i powiedział, że widzi, jak próbuję zaparkować i chciałby mi pokazać, jak to zrobić najłatwiej. Najpierw wyjaśnił w teorii, a później zapytał, czy może wejść do samochodu, to mi pomoże krok po kroku. I faktycznie, wsiadł, wyjaśnił każdy krok i zaparkowałam równo wzdłuż linii za pierwszym razem!
Jakoś wcześniej skupiałam się na tym, żeby po prostu zaparkować, a nie zastanawiałam się nigdy, jak to zrobić optymalnie. Teraz już wiem! 
Jak dobrze mieć sąsiada :-)

środa, 8 sierpnia 2018

Erik-Anders Hälsingegård

Zagroda Erika-Andersa to jeden z 7 dekorowanych domów w Hälsinglandzie, które zostały w 2012 roku wpisane na listę dziedzictwa UNESCO. Domy już wcześniej znajdowały się w prywatnych rękach i zostały odremontowane przez swoich właścicieli za ich prywatne pieniądze - zanim znalazły się na liście UNESCO nie były w żaden sposób chronione, więc właściciele mogli równie dobrze je rozebrać.

Dom Erika-Andersa został zbudowany z drewna w latach '20 XIX wieku. Główną dekorację stanowią w nim tapety robione na lnianej tkaninie, do której został przyklejony papier, który następnie malowano. Dzięki takiej konstrukcji tapeta nie pękała - obecnie widać na ścianach wybrzuszenia, ale nie ma załamań.

W Hälsinglandzie był jeden mistrz tapeciarstwa, pod którego okiem tapety robili uczniowe z poszczególnych domów. Dlatego wszystkie tapety w okolicy mają taką samą strukturę.

[Widoczne warstwy tapety]

Z podróży do USA ludzie przywieźli wspomnienie o bogatych wnętrzach dekorowanych marmurem i próbowali odtworzyć wzór marmuru na tapecie.
["Marmurowe" tapety]

[Wejście do domu]

Ciekawe były pułapki na muchy. Nad stołem wieszało się kiedyś wieniec ze zwisającymi gęsto źdźbłami traw. Muchy wlatywały do jego wnętrza, ale nie umiały wylecieć - wtedy można było wieniec zdjąć, wynieść na zewnątrz i wytrzepać z niego muchy.
Właściciele zagrody Erika-Andersa organizują kursy plecenia takich koron z trawy.
[Pułapka na muchy]

[Najstarsza kuchnia w domu]

W domu, na piętrze, znajduje się druga kuchnia - z pierwszej połowy XIX wieku, chyba z lat '50. Jest tam kuchnia na drewno, a na niej obrotowa gofrownica! Taka, jaką podobno miała też kiedyś moja babcia.
[Obrotowa gofrownica]

Naczynia w domach w Hälsinglandzie były zdobione niebieskimi kwiatkami. Jeśli któraś z zagród organizowała większe przyjęcie, pożyczała zastawy od sąsiadów. Tak się stało nawet kilka lat temu, gdy król z żoną przyjechali zobaczyć domy wpisane na listę UNESCO.
Po imprezie naczynia wracały do właścicieli - żeby uniknąć pomyłek, wszystkie elementy były oznaczone informacją, do kogo należą.
[XIX wieczne talerze - do kupienia za 2500kr za sztukę]

[Dziecięce buty i chyba nocnik]

Co roku w zagrodzie Erika-Andersa odbywa się organizowany przez gminę Söderhamn festiwal jazzowy w duchu szwedzkiego muzyka Jana Johannsona (który urodził się w tej okolicy). W domu jest pokój, w którym można zobaczyć płyty i książki poświęcone temu szwedzkiemu kompozytorowi i jazzmanowi.
[Pokój poświęcony Janowi Johannsonowi]

["Visa från Utanmyra" - Jan Johansson]


Strona domu Erika-Andersa w Asta: http://erik-anders.se
Strona festiwalu jazzowego: http://www.varldsarvsjazzen.se