niedziela, 12 lutego 2017

Puchar Świata w biegach narciarskich, Falun 2017

Dwa tygodnie temu w Falun odbyły się zawody w biegach narciarskich - jedne z zawodów w ramach Pucharu Świata. Pojechaliśmy zobaczyć, jak taka impreza wygląda i muszę przyznać, że zaskoczył mnie zarówno rozmiar trasy (oglądaliśmy sprint), jak i liczba kibiców.

[Skocznie w Falun]

[Tymczasem na niesprintowej trasie biegowej]

O ile trybuny przy linii startu i mety były wypełnione po brzegi, to już wzdłuż trasy ludzie stali pojedynczo, więc można było podejść gdziekolwiek i wszystko było dobrze widać.

[Kibice na Mördarbacken]

[Ekipa przedbiegaczy]

Trasa sprintu była na tyle krótka, że stojąc przy podbiegu na Mördarbacken widać było linię startu i odcinek tuż za startem, podbieg i jeszcze zakręt po zjeździe z Mördarbacken.

Ciekawe było, czym zajmowali się ludzie w oczekiwaniu na biegi. Otóż piknikowali. Siedzieli na karimatach, przy grillach i ogniskach, które rozpalali na śniegu, na zalesionym terenie ośrodka sportowego, przy trasie biegowej. Ktoś chyba nawet obchodził urodziny, bo jedna z grup ogniskowych śpiewała szwedzkie Sto lat.

[Piknik na śniegu]

[Grillowanie]

środa, 8 lutego 2017

SM-veckan w Söderhamn

SM-veckan, to tydzień (a właściwie dwa, bo jeden zimą i jeden latem), w którym odbywają się mistrzostwa Szwecji w różnych sportach. W tym roku zawody zimowe odbywały się w Söderhamn, gdzie miałam zaplanowane ferie zimowe.

Riksidrottsförbundet (Szwedzkie Stowarzyszenie Sportowe) decyduje, w jakich dyscyplinach będą rywalizować sportowcy i wygląda na to, że na zimowych zawodach nie muszą znaleźć się wyłącznie sporty zimowe. W tym roku były między innymi taniec towarzyski na wózkach, kręgle i trial motocyklowy.
Były też klasyczne sporty zimowe, jak biegi narciarskie czy slalom równoległy, ale mnie najbardziej zainteresowały wyścigi skuterów i biegi narciarskie z psami.

Nie czytałam wcześniej o zasadach wyścigów skuterów, ale wyglądało to mniej więcej tak, że na owalnym torze były kilka śniegowych górek; skutery ruszały jednocześnie i gdy ostatni z zawodników zbliżał się do końca pierwszego okrążenia, na tor wyjeżdżał dodatkowy skuter. Wyścig kończył się, gdy dwóch lub trzech zawodników wyprzedziło ten dodatkowy skuter.

[Wyścigi skuterów śnieżnych]

W czasie zawodów była też chwila grozy, gdy jedna z prowadzących zawodniczek wypadła na zakręcie ze swojego skutera. Po upadku leżała na śniegu obok pojazdu, na środku trasy wyścigu, ale na szczęście nikt z pozostałych zawodników w nią nie wjechał. Chyba nic poważnego się nie stało, bo gdy przyszli medycy, to dziewczyna szła już o własnych siłach.

Biegi narciarzy z psami wyglądały tak półprofesjonalnie, bo psy się gubiły...
Na pierwszych okrążeniach (dwóch u panów i jednym u pań) pies ma założoną uprząż, do której podczepione są małe sanki (albo jakiś obciążnik), a za sankami jest narciarz z kijkami (czyli taki tradycyjny narciarz biegowy). Początkowo myślałam, że psy będą narciarzy ciągnąć pod górę, ale wyglądało na to, że przez około pół górki narciarz i pies biegli obok siebie. Ponadto psy się plątały między sobą (uroki startu wspólnego w zawodach z dużą ilością linek), czasem nie wyrabiały na zakrętach, a praktycznie wszystkie poza pierwszymi dwoma biegnącymi blisko siebie, próbowały skracać drogę i trzeba było je zawracać na trasę.
Na ostatnim okrążeniu narciarze odpinali większość uprzęży oraz sanki i przyczepiali linkę od psa bezpośrednio do swojego pasa. W czasie wyścigu pań, jeden bies był tak podekscytowany udziałem w zawodach, że zapomniał poczekać na podczepienie do swojej narciarki i ona go później musiała dogonić na trasie. Najwyraźniej się udało, bo do mety wszyscy dotarli w parach ludzko-psich.

[Bieg narciarzy z psami]

[Bieg narciarek z psami]

Z żeglarstwem na lodzie był pewien problem. Lód był, ale wiatru prawie wcale. Część zawodów odwołano i uznano wyniki cząstkowe za końcowe.
Widziałam tutaj dwa typy żagli - jeden przypominał żagiel do windsurfingu, a drugi duży latawiec.


[Żeglarstwo na lodzie]

W czasie SM-veckan miało miejsce Vinterkalaset (Zimowa Impreza), w ramach którego co wieczór na scenie pod ratuszem w Söderhamn wstępowali muzycy.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Ślady w śniegu - pies czy wilk?

Przez podwórko przy studze biegły ślady - od wewnętrznej drogi osiedlowej, przez podwórku, skręcały za domem, a następnie w stronę drugiej drogi za domem, za którą jest las.

Ślady wyglądały na psie, miały około 8 cm, miejscami widać było wyraźnie odciśnięte pazury. Ślady układały się w jedną linię i szły prosto, bez nadmiarowych zakrętów wskazujących na rozglądanie się. Między dwoma kolejnymi śladami był około 30 cm odstępy.

[Ślad w ziemi]

[Ślad w śniegu; widoczne pazury]

Z jednej strony ślady trochę za małe, jak na wilka (o 2-3 cm za małe), i zbyt blisko zabudowań (około metra od ściany domu i przez środek podwórka). Nie było jednak w pobliżu śladów butów, a psów biegających bez smyczy praktycznie się nie spotyka. Ponadto ślady szły prosto, jakby zwierzę wiedziało dokąd idzie, a nie tylko zwiedzało okolicę.

[Po lewej stronie stuga, po prawej ślady zwierzęcia]

Ślady wchodziły w gęsty las, więc nie sprawdziliśmy dokąd prowadzą, a bez przeanalizowania dłuższego kawałka śladów, a być może nawet znalezienia odchodów, nie jest łatwo stwierdzić, czy ślady należą do psa, czy do wilka, który też jest częścią psiej rodziny.

[Ślady prowadzą do lasu]

wtorek, 3 stycznia 2017

Karmnik i ptaki

Jesienią zbudowaliśmy karmnik i postawiliśmy go tuż przy oknie, żeby móc obserwować, kto nas odwiedza. Do karmienia kupiliśmy najpierw ziarniste kulki i mieszankę zbóż, ale widać było, że sikorki zostawiają zboże, wyjadając orzeszki ziemne i słonecznik.

[Karmnik]

Raz przy karmniku widać było ślady saren - pewnie przyszły po zboże, którego nie zjadły ptaki.

[Tajemniczy ziarnożercy]

Dokupiliśmy więc 10 litrowe opakowanie słonecznika (szarego w białe pasy, dopiero niedawno się dowiedziałam, że czarny jest lepszy, bo bardziej tłusty).

[Wiadro słonecznika (to nie jest największa paczka, którą można kupić!)]

Na słonecznik skusiły się trzy rodzaje sikorek:
- bogatka
- modraszka
- raniuszek (tego widziałam tylko raz albo dwa)

[Sikorki]

Niestety sikorki nie chcą spokojnie jeść w karmniku, tylko podlatują, biorą jedno ziarno i uciekają na pobliskie drzewo. Tam rozłupują nasiona, rozrzucając łupki na trawnik. Przy okazji zrobiły tam też toaletę, więc gdy nie ma śniegu, ziemia upstrzona jest białymi plamami i łupkami - trochę jak śmietnik wygląda... ale posprzątamy to na wiosnę!

[Ptasi śmietnik]

Raz zjawił się dzięcioł - z czarnym czubkiem głowy i czerwonymi piórami przy ogonie. Duży (w porównaniu do sikorek) i piękny - nigdy wcześniej nie oglądałam dzięcioła z tak bliska! Chciałam, żeby do nas częściej wpadał, więc poczytaliśmy i okazało się, że te ptaki lubią orzeszki ziemne. Kupiliśmy orzeszki w siatce - pół leży w karmniku, pół zwisa (myślałam, że ptak może mieć problem ze zmieszczeniem się do środka, ale okazuje się, że jeśli chce, to je w środku karmnika bez problemu) - i teraz dzięcioł przylatuje codziennie. Nie trzeba nawet siedzieć przy oknie i czekać - tak wali dziobem w karmnik, że słychać go nawet z drugiego pokoju!

[Dzięcioł]

niedziela, 25 września 2016

Historia powstania "Cudownej podróży" Selmy Lagerlöf

Jest taka książka, na której ponad 100 lat temu szwedzkie dzieci uczyły się czytać i poznawały geografię swojego kraju. Książka ta jest znana również w Polsce - to "Cudowna podróż" Selmy Lagerlöf.

Na początku XX wieku na uniwersytecie w Uppsali pracował Adolf Noreen - profesor w dziedzinie języków nordyckich i główny orędownik reformy językowej. Do końca XIX wieku języki norweski, duński i szwedzki były do siebie podobne nie tylko w mowie, co ma miejsce również dzisiaj, ale także w zapisie. Nie był to jednak zapis oczywisty - tak jak obecnie w języku polskim wiele osób wymawia "rz" i "ż" tak samo, tak też było np. ze szwedzkimi "hv" i "v". Aby uprościć język (tak, by każdy mógł go używać poprawnie w piśmie) i ułatwić dzieciom naukę (a więc zminimalizować ilość popełnianych błędów), profesor Noreen wraz z grupą nauczycieli opracowali reformę dotyczącą pisowni języka szwedzkiego. Głównym jej założeniem była pisownia jak najbardziej zbliżona do fonetycznej.

Propozycja ta miała jednak swoich przeciwników - ich głównym argumentem było zachowanie jedności języków skandynawskich. Skandynawizm był silny w XIX wieku, więc i przeciwników reformy było niemało.

Ostateczną decyzję podjął ówczesny minister edukacji (które to ministerstwo nosiło wówczas inną nazwę, ale miało kompetencje zbliżone do obecnego ministerstwa edukacji) Fridtjuv Berg. Wcześniej pracował on w szkole podstawowej i tam spotkał się z założeniami reformy pisowni.  W 1906 wydał on dekret dotyczący zmiany pisowni (stafningsukasen) i trzeba było wdrożyć go w życie. I tu wkracza kiążka Selmy Lagerlöf, której koordynatorem językowym był Adolf Noreen. Pokolenia Szwedów, które uczyły się w szkole z "Cudownej podróży", zostały jednocześnie zapoznane z nową pisownią. Przez kilkadziesiąt lat używano zarówno starego jak i nowego zapisu, ale wraz z kolejnymi pokoleniami uczącymi się z książki z nową pisownią, zreformowana pisownia była coraz powszechniejsza.

wtorek, 6 września 2016

Impreza od-do

Rok temu czytałam książkę "Kraina zimnolubów" i dowiedziałam się z niej o zwyczaju zapraszania sąsiadów na imprezę zapoznawczą. Nie chodzi o sąsiadów z bloku, bo tych może być wielu, ale z sąsiednich domów jednorodzinnych lub domków letniskowych, czyli z terenu o małej gęstości zaludnienia ;-)
Impreza zapoznawcza jest dobrym miejscem, żeby nie tylko poznać, kto mieszka w okolicy, ale też poznać co ciekawsze historie (np. o tym, gdy ktoś zamówił koszenie trawy, ale nie wyjaśnił, w którym konkretnie domu, więc skoszony został trawnik i drzewo owocowe sąsiada...).

Zawsze myślałam, że zapraszając kogoś do siebie, zaprasza się na konkretną godzinę, ale chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żeby w zaproszeniu podana była również godzina zakończenia. Impreza została zaplanowana od 16:00 do 17:00, czyli zaczynała się stosunkowo wcześnie i miała trwać dość krótko.
O ile zaproszeni sąsiedzi zjawili się dość punktualnie, o tyle nikt nie zaczął zbierać się do wyjścia o 17:00! To mnie zaskoczyło, ponieważ myślałam, że Szwedzi do tego typu ograniczeń będą podchodzić bardzo poważnie. Impreza przedłużyła się o prawie pół godziny! :o

poniedziałek, 5 września 2016

Czas na lingon

Kończy się lato i nastaje czas lingona, czyli borówki brusznicy. Do tej pory w lesie zbierałam tylko czarne jagody i muszę powiedzieć, że zdecydowanie wolę zbierać borówki. Zbiera się je dużo szybciej, ponieważ rosną w gronach, a nie tak, jak jagody, pojedynczo. Wystarczy stanąć w jednym miejscu i zanim człowiek zbierze to, co znajduje się w zasięgu jego ręki, kubek już jest pełny.

[Krzaki borówek]

[Kubek borówek]

Dżem z borówek robi się bardzo prosto - na 3 kubki owoców używa się 1 kubek cukru. Oba składniki smaży się mieszając; ja czekałam aż odparuje mniej więcej połowa początkowej objętości. I gotowe!

[Smażenie owoców z cukrem]

[Gotowy dżem]