poniedziałek, 20 lipca 2015

Stadsarkivet - archiwum miejskie

W archiwum miejskim w Sztokholmie znajdują się informacje dotyczące zarówno samego miasta jak i regionu. Najstarsze przechowywane w nim dokumenty pochodzą z końca XIV wieku.

Archiwum znajduje się na Kungsholmen, jednej z wysp w centrum miasta, przy ulicy Kungsklippan 6. Z zewnątrz, od strony głównego wejścia, nie wygląda szczególnie okazale - zwykły parterowy budynek z cegły; jednak to, co widać, to jedynie niewielki fragment całości. Magazyn archiwum, wybudowany w 1943 roku, ma 7 pięter, z czego duża część jest wykuta w skale, by zabezpieczyć dokumenty przed ewentualnymi zniszczeniami wojennymi.

W czasie Kulturnatt, czyli tutejszego odpowiednika Nocy Muzeów, można było zwiedzić archiwum z przewodnikiem i zapoznać się z kilkoma dokumentami z archiwum.

1. Przestępcy

W budunku archiwum mieściło się pierwsze w Szwecji więzienie, gdzie odsiadywało się (a nie odpracowywało) karę. Każdy więzień posiada kartotekę, w której znajduje się jego zdjęcie, lista ubrań i przedmiotów z którymi stawił się do odbycia kary oraz opis przestępstwa.

Ponadto w kartotece znajduje się życiorys przestępcy sporządzony przez księdza, który przeprowadzając wywiad z osadzonym próbował zrozumieć, co ściągnęło człowieka na złą drogę.
Przewodnik przedstawił nam historię złodzieja, który dorabiał klucze i okradał mieszkania. Historia życia złodzieja wręcz wzbudzała współczucie - gdy był jeszcze dzieckiem stracił ojca, próbował pomóc matce utrzymać rodzinę, ale nie bardzo udawało mu się udawało, popadł w nałogi i by przeżyć zaczął kraść (to tak w skrócie, dokument zawierał więcej szczegółowych informacji).

Archiwum przechowywało również plan dnia więźniów, w którym był wyznaczony czas na gimnastykę, z uwzględnieniem krótkiego dostępu do światła słonecznego zimą i długiego latem.

2. Miasto

W archiwum można znaleźć dokumenty, które kilkaset lat temu pomagały ściągać podatki z właścicieli nieruchomości. Dokumenty zawierają rysunki kwartałów, wraz z nazwiskami właścicieli poszczególnych budynków (ta mapa zawiera jedynie nazwy ulic i kwartałów, ale podobnie wyglądały te z nazwiskami właścicieli).
Można też znaleźć mapy robione przez architektów (np. taką).
Jak wyglądały listy mieszkańców konkretnej nieruchomości - imię, nazwisko, zawód, stan cywilny, liczba dzieci - można zobaczyć tutaj.

3. Szkoła

Archiwum przechowuje informacje ze wszystkich szkół w regionie. To są dziesiątki metrów półek z informacjami o rocznikach, klasach i szkołach.

Przewodnik pokazywał nam klasowy zeszyt uwag z przełomu XIX i XX wieku. Ponad 100 lat temu uczniowie w szkołach robili to samo, co współcześni! To było niesamowite odkrycie zobaczyć, że ludzie w pokoleniu naszych pradziadków dostawali uwagi za przeklinanie, rysowanie penisów czy rzucanie się papierowymi kulkami.


Dokumenty dostępne w archiwum można "zamówić". Dokument jest wówczas przynoszony do czytelni i można go przeglądać przez 15 albo 30 minut, zapewne w rękawiczkach (wszyscy pracownicy archiwum mieli takie ładne białe rękawiczki, których używali, gdy dotykali jakichkolwiek dokumentów).
Część dokumentów jest również dostępna w wersji elektronicznej na stronie internetowej archiwum.

niedziela, 19 lipca 2015

Bubbies - hawajski deser lodowy

W ICA na Liljeholmen często zdarza mi się znaleźć coś nowego do jedzenia. Dzisiaj znalazłam lody Bubbies.

Lody są w "kulkach", a każda kulka otoczona słodzoną mąką ryżową, dzięki czemu można porcję lodów trzymać w ręce. Jedna porcja jest trochę mniejsza od Delicji.
Z tych, które kupiłam, zdecydowanie najlepsze były czekoladowe z "ciastem" ryżowym o smaku espresso (mocne i niesłodzone).
Bubbies mają ciekawą konsystencję i są smaczne, ale dość drogie (jedna porcja kosztuje około 20 SEK), porównując chociażby do Ben & Jerry's (około 55 SEK za pintę).

[Torebka na Bubbies]

[Bubbies w przekroju]

Więcej informacji można znaleźć na stronie szwedzkiego dystrybutora oraz hawajskiego producenta.

piątek, 17 lipca 2015

Łosie w Ockelbo

Przed wakacjami szukałam miejsca, w którym można zobaczyć (i pogłaskać!) łosie. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że większość parków znajduje się w południowej części Szwecji. Fakt, że to na południu kraju gęstość zaludnienia jest zdecydowanie większa niż na północy, więc potencjalnych odwiedzających więcej, ale łosie lubią chłodniejsze regiony, więc łatwiej powinno być je hodować na północy.
Mnie interesowała środkowa i północna część Szwecji, a tam parków z łosiami jest jedynie kilka, z czego tylko jeden otwarty codziennie dla turystów indywidualnych. Niedaleko Ockelbo, za Gävle.

[W parku]

Byliśmy jedynymi gośćmi, więc właściciel spędził z nami trochę czasu opowiadając o zwyczajach łosi i prezentując nam mieszkańców swojego parku. Przyjechaliśmy godzinę przed porą karmienia, więc przeszliśmy się wokół jednej z zagród (kawałek kamienistego lasu otoczony płotem), w której mieszkały 3 dorosłe zwierzęta. Było cicho i słonecznie, a łosie wylegiwały się między drzewami obserwując nas. My mogliśmy je zobaczyć dzięki ich uszom - niepodobnym do żadnego krzaku czy drzewa, a więc zupełnie niezamaskowanym.

[Młody łoś]

[Młody łoś]

Mniej więcej kwadrans przed porą karmienia przyjechało auto ze świeżo ściętymi gałęziami młodych drzew (jakich, tego nie wiem - po liściach nie poznałam, a ze szwedzkich nazw drzew znam tylko te, z których robi się meble). Wtedy łosie powolnym krokiem zaczęły przychodzić pod bramę, na posiłek.

Żeby podeszły do nas, do płotu, właściciel zwabiał je... bananami! Wkładał ekologicznego banana - ze skórką i naklejką producenta! - do oka w siatce, a łoś podchodził i pożerał banana. Właściciel jest silny i udawało mu się przez chwilę tego banana utrzymać, więc mieliśmy kilka okazji, żeby pogłaskać łosie po pyskach i po włochatych rogach.

[Łosie w oczekiwaniu na lunch]

[Łosza]

[Druga łosza]

[Łoś]

Więcej informacji można znaleźć na stronie parku.

piątek, 26 czerwca 2015

Frikort, czyli limit opłat za opiekę zdrowotną

W Szwecji wizyty dorosłych u lekarza, pielęgniarki czy w gabinecie rehabilitacyjnym są płatne (jedna wizyta to koszt około 200 kr). Istnieje jednak górny limit opłat - w ciągu 12 miesięcy nie zapłaci się więcej niż 1100 kr. Ponadto region, czyli coś co odpowiada chyba polskiemu województwu, może ustalić niższy limit.
Po osiągnięciu limitu, można (to ważne, że można, ale nie trzeba!) wyrobić kartę (frikort), która upoważnia do darmowych wizyt do końca okresu 12 miesięcy, który liczy się od daty opłaty, od której liczymy 1100 kr. Można więc skalkulować, czy lepiej wyrabiać kartę od razu, czy lepiej poczekać do kolejnej wizyty.
Wyrabianie karty trwa kilka minut - można poprosić o nią przy płaceniu za wizytę i odebrać już po wizycie u lekarza.

Na lekarstwa przepisywane przez lekarza też jest limit rocznych opłat - wynosi on 2200 kr. Tutaj nie potrzeba już żadnej karty, ponieważ wszystkie recepty znajdują się w elektronicznym systemie, więc zniżka nalicza się automatycznie.

Info na 1177

wtorek, 12 maja 2015

Memma

Memma to tradycyjny fiński deser wielkanocny. Zarówno konsystencją jak i smakiem przypomina rozmoczony pumpernikiel i wygląda trochę jak błoto (przynajmniej ta, którą kupiliśmy, firmy Fazer).

[Opakowanie memmy]

[Błotnista memma]

Nie wiem, jak w Finlandii, ale w Szwecji jest to produkt sezonowy, dostępny w sklepach spożywczych (takich jak ICA) przez miesiąc przed Wielkanocą.

Memmę podaje się zalaną śmietaną i posypaną cukrem pudrem.

[Memma ze śmietaną i cukrem pudrem]

niedziela, 10 maja 2015

Palenie liści

W ostatnią noc kwietnia obchodzona jest Noc Walpurgi, pali się duże, kilkumetrowe ogniska i śpiewa wiosenne piosenki.

Jest to też czas, kiedy można palić ogniska w swoich przydomowych ogródkach.

Przeczytałam ostatnio w lokalnej gazecie informację, że przez tydzień w okolicy Nocy Walpurgi można spalać liście i inne ogrodowe śmieci. Wnioskuję z tego, że przez większą część roku jest to zabronione. W radiu była również audycja, w której człowiek zajmujący się ochroną środowiska informował, że przy spalaniu wydzielają się szkodliwe substancje i że lepiej jednak odwieźć liście czy trawę do punktu zbiórki odpadów, gdzie organiczne śmieci przerabiane są, o ile dobrze pamiętam, na paliwo do autobusów lub ogrzewanie.

niedziela, 15 marca 2015

(Nie)ruchome schody

Miesiąc temu na stacji metra Östermalmstorg zdarzył się wypadek. Kobieta jechała ruchomymi schodami, gdy nagle zapadł się stopień, na którym stała. Uszkodzenia były tak duże, że kobiecie groziła amputacja nogi.

Technicy, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, stwierdzili, że nigdy nie widzieli czegoś takiego i nie potrafili znaleźć przyczyny uszkodzenia schodów. Na wszelki wypadek zamknięto więc w całym mieście schody podobnego typu. Było ich 39. SL nie był w stanie oszacować, jak długo sprawdzanie schodów potrwa. Po 3 tygodniach zaledwie kilka spośród tych zamkniętych zostało przywrócone do użytku. Na większości stacji można skorzystać z windy lub wyjść z metra innym wyjściem, ale na kilku (chyba dwóch) stacjach trzeba iść po (nie)ruchomych schodach, co nie jest takie łatwe, szczególnie gdy schody są długie.
Nie wiem, jak jest na innych stacjach z popsutymi schodami, ale na szczycie schodów na stacji Hornstull stoi dystrybutor z wodą. Czasami stoi tam również pracownik obsługi, który tę wodę podaje.

[Schody na stacji Hornstull]

Udało mi się znaleźć informację o ilości wypadków na ruchomych schodach na stacjach metra w Sztokholmie. Z danych wynika, że w ubiegłym roku aż 241 osób zostało poszkodowanych! Większość na skutek upadku ze schodów. Niektórzy mają tak poważne obrażenia, że karetka musi zabrać ich do szpitala.

Wiele ruchomych schodów na stacjach metra ma ponad 50 lat, ale są cały czas konserwowane i poddawane przeglądom. Podobno nie ma limitu wieku dla takich schodów, ale na następny rok planowana jest ich wymiana na nowe.

Tutaj można zobaczyć mapę metra z informacją o liczbie wypadków na każdej stacji. Najwięcej wypadków zdarza się na T-centralen, Fridhemsplan i Gullmarsplan, czyli na głównych stacjach przesiadkowych.