czwartek, 31 maja 2012

Ozdabiamy tablety

Kilka dni temu zamówiliśmy na Etsy naklejki na iPady. Zamawialiśmy u osoby z USA, ale list przyszedł z Rygi. Naklejki są już przyklejone i prezentują się ślicznie.

Ja wybrałam Snoopy'ego:
[dekal ze Snoopym]

A Marcin Totoro:
[dekal z Totoro]

Naklejki są 3 warstwowe. Najpierw odkleja się papier i zostaje przeźroczysta lepka folia oraz czarne lepkie elementy obrazka. Potem wystarczy przyłożyć do urządzenia, przycisnąć i ściągnąć przezroczystą folię. Na urządzeniu zostają tylko czarne fragmenty. Jak będzie z trwałością, to dopiero zobaczymy.

środa, 30 maja 2012

Podwójne przeczenie

W czasie ostatniej wizyty w urzędzie Marcin uzupełniał dokumenty, a ja te same dokumenty składałam. Ponieważ Marcin zaczął rozmawiać z urzędnikiem jako pierwszy, więc najpierw on został obsłużony, a później przyszła kolej na mnie.
I urzędnik chcąc się upewnić, że ja nie zostawiłam wcześniej dokumentów - tak jak to zrobił Marcin - zadał mi pytanie. Z przeczeniem. Więc ja odpowiedziałam tak, jak zwykle odpowiadam po polsku - czyli na pytanie z przeczeniem odpowiedziałam "nej" ("nie"), co - w moim mniemaniu - miało potwierdzać tezę z pytania. Pan urzędnik z dokumentami w ręce zastygł na chwilę. Zorientowałam się, że powiedziałam coś nie tak. Na powtórzone pytanie odpowiedziałam, więc "ja" ("tak") - czyli całkiem inaczej niż przed chwilą. Na szczęście odezwał się Marcin i powiedział całe zdanie, z którego wynikało, że ja żadnych dokumentów tu jeszcze nie składałam. Ufff!

W szwedzkim na pytania z przeczeniami odpowiada się:
- "Ja" ("tak") - chcąc potwierdzić tezę z pytania (tę z przeczeniem),
- "Jo" (coś jakby "nie", ale stosowane tylko w tym przypadku) - chcąc zaprzeczyć tezie z pytania.
I nie używa się standardowego "nie" ("nej"), bo wtedy nikt nie wie, o co chodzi.

Trzeba się było bardziej przyłożyć do nauki języka na kursie. Bo to było, pamiętam!

wtorek, 29 maja 2012

Międzynarodowy Targ

Przez ostatnie 2 tygodnie wokół Sergels Torg odbywał się Międzynarodowy Targ (internationell gatumarknad). Było wystawionych około 30 stoisk z różnych państw, a na każdym można było kupić narodowe potrawy i produkty spożywcze.
Nie podejrzewałam, że Wielka Brytania może się reklamować, jako producent miodu. A to głównie było sprzedawane na ich stoisku. W drugim końcu placu były jeszcze brytyjskie słodycze.

[brytyjskie słodycze]

Niemcy wystawili alpejski domek z wielkim dmuchanym preclem. To było chyba najładniejsze stoisko - pozostałe państwa reprezentowane były głównie przez standardowe białe namioty.

[niemieckie precle]

Polska flaga umieszczona była na najwyższym maszcie! Na polskim stoisku można było kupić bigos i smażone pierogi.

[polska flaga]

[polskie smaki]

Między krajowymi stanowiskami znalazło się jedno międzynarodowe - z lizakami i watą cukrową. Napisy informujące o sprzedawanych produktach podane zostały w kilku językach, w tym również po polsku!
[wata cukrowa]

Zdjęcia nie są piękne, ale ciasno było, a słońce świeciło mocno i nisko.

poniedziałek, 28 maja 2012

Stockholm Pride

Społeczeństwo szwedzkie jest bardzo otwarte - zwłaszcza jeśli chodzi o seksualność i fizjologię. Taka na przykład książka o kupie (dostępna również w Polsce pod tytułem "Mała książka o kupie") opowiadająca o kupie, bąkach i związanych z tym zapachach, została napisana właśnie tutaj.

[Mała książka o kupie]

Z okazji zbliżającej się Stockholm Pride (czyli czegoś, co w Polsce nosi chyba nazwę Parady Równości) pojawiły się stosowne plakaty. A na nich linki do stron o nazwach, które można przetłumaczyć jako "zostań bi", "zostań homo", "zostań trans" itd.
Wszystkie z poniższych plakatów widzieliśmy dzisiaj w metrze.

["Odwiedzanie męskiej toalety stanie się bardziej przyjemne" - zostań homo]

["Może być dwa razy fajniej" - zostań bi]

["Możesz wybrać swoje imię" - zostań trans]


Więcej obrazków oraz haseł (w języku szwedzkim) można znaleźć tutaj.

piątek, 25 maja 2012

Sikorki w szafce

Niecały miesiąc temu zaczęła się w okolicy naszej kuchni kręcić sikorka. Siadała na barierce naprzeciwko okna, podlatywała do ściany, oglądała... kilka dni później nadal robiła to samo tylko już z mchem i źdźbłami trawy. Podejrzewaliśmy, że buduje gniazdo, ale nigdzie na było widać nawet jego śladu. Do teraz nie widać. Ściana między oknami - tam, gdzie ptak podlatywał - wygląda tak:

[ściana]

Tak właśnie wygląda gniazdo sikorek. Sprytnie się maskują! I bardzo uważają, żeby nikt nie obserwował, gdzie wlatują. Raz ptak leciał w stronę ściany, akurat gdy otwierałam okno, więc zawrócił i usiadł na barierce czekając najwyraźniej aż zniknę mu z pola widzenia.
Widziałam, jak sikorka wylatywała z tej kratki wentylacyjnej (bo chyba nie wyleciała prosto ze ściany?), jednak pojęcia nie mam, jak się mieści między tymi metalowymi elementami.

Otwór wentylacyjny jest podpięty do jednej z szafek, dzięki czemu szafka ma naturalne chłodzenie. Od środka jest taka półokrągła metalowa miska - miejsce w sam raz dla ptaków. Słychać teraz, jak w środku piszczą ptaki - chociaż nie wiem, czy to możliwe, że już się małe wykluły - w sumie jeszcze do niedawna słychać było w tym samym miejscu gdakanie kury...

[zimna szafka]

czwartek, 24 maja 2012

Cukinia

Idąc do sklepu samoobsługowego człowiek nie bardzo się zastanawia, czy umie nazwać wszystkie produkty, których potrzebuje, o ile umie je sam znaleźć na półce.

Kilka razy zdarzyło mi się, że zapytano mnie, jaki gatunek jabłek wybrałam - a ja je wybierałam patrząc na wygląd, czasem na kraj pochodzenia (można trafić w sklepie na jabłka polskie czy niemieckie, ale są również amerykańskie i brazylijskie). Po drugiej takiej akcji zaczęłam brać pakowane firmowo albo z naklejkami opisującymi gatunek. Chyba, że naprawdę spodobają mi się jakieś inne, to wtedy staram się zapamiętać, co biorę.

Dzisiaj kupiłam cukinię. I zostałam przy kasie zapytana, co to jest. Ekhm, jakoś mi tak nie przyszło do głowy zastanowić się wcześniej, czy znam angielską albo szwedzką nazwę cukini. Kasjerka pytała, czy to jest oberżyna - obstawiałam, że nie, ale pewności nie miałam, więc na wszelki wypadek powiedziałam, że nie wiem. Nie wiem, co kupuję. Na szczęście kasjer z sąsiedniej kasy znał kod to na to długie zielone warzywo - nazwa nie była potrzebna.

A cukinia zarówno po angielski jak i po szwedzku to zucchini. Tak po prostu.

środa, 23 maja 2012

Brukiew

Zachciało mi się surówki z selera. Kto kupuje czasem warzywa, ten ma pojęcie jak to wygląda - taka biała kulka, której często można kupić pół (jeśli akurat bulwa jest większa). Poszłam więc do sklepu, na dział z warzywami, znalazłam miejsce gdzie leżały pokawałkowane białe bulwy owinięte folią - ich skóra miała różne kolory od białego po fioletowy, ale kto by zwracał uwagę na szczegóły robiąc szybkie zakupy? Szczególnie, że tak w takiej formie do tej pory widziałam jedynie selera...

W domu, w trakcie robienia surówki, zauważyłam brak charakterystycznego selerowego zapachu... warzywo w smaku najbardziej przypominało kalarepkę... coś się zdecydowanie nie zgadzało. To nie mógł być seler!
Odszukałam na paragonie pozycję, która nic mi nie mówiła, sprawdziłam w słowniku i... to była brukiew (kålrot)!

[brukiew i puree]

Kilka dni wcześniej kupiliśmy puree warzywne - oprócz ziemniaków zawierało marchewkę i brukiew (tyle że my, nieświadomi i zbyt leniwi żeby sprawdzić w słowniku, co jemy, myśleliśmy, że to jakaś odmiana kapusty - tak dosłownie tłumacząc nazwę to jest to "korzeń kapusty"). To jest podobno hit i obowiązkowy dodatek do dań świątecznych w Norwegii. W Szwecji króluje puree ziemniaczane, które można kupić w formie proszku, mrożonki lub "w kiełbasce" - w takiej postaci jak można kupić w Polsce gotowe flaczki albo niektóre serki topione.