Musiałam wysłać jeszcze 3 paczki, bo było ryzyko, że się nie zmieszczą do samochodu. To, co zostało, powinno wejść w całości do bagażnika. Uff!
Po prawie 3 tygodniach odezwał się pan z firmy S. i umówił mnie na interview. Za ponad 3 tygodnie. Widać, że firmie się nie spieszy i rekrutacja jest raczej częścią jakiegoś przemyślanego procesu niż poszukiwaniem pracownika 'na wczoraj'. W sumie to dobrze, chociaż wolałabym to wszystko mieć jak najszybciej za sobą - z drugiej jednak strony rozmowa będzie po szwedzku, więc może lepiej pobyć trochę na miejscu i poćwiczyć język?
Cieszy mnie nasz wyjazd i -przynajmniej na razie - nie myślę o nim w kategoriach bycia bezrobotnym. Cieszy mnie, że dostaję odpowiedzi na wysłane CV i że mam umówione w Sztokholmie rozmowy o pracę. Wydaje mi się, że wszystko rozwija się w dobrym kierunku. Ale usłyszałam ostatnio taki tekst, że mi ręce opadły i nawet trochę przykro mi się zrobiło - po podzieleniu się wiadomością, że umówiłam się w firmie S. na rozmowę (w marcu) usłyszałam, że niby fajnie, ale dobrze by było jakbym znalazła pracę tak od połowy marca najpóźniej, bo przecież chyba nie mam zamiaru siedzieć tyle w domu i nic nie robić :-/
Pomijając ten jeden tekst, ostatnie 2-3 tygodnie to jest czas mega wsparcia od mniej i bardziej znajomych ludzi. Duuużo życzliwości, chęci pomocy i generalnie wsparcia. Niesamowicie miłe to jest! I bardzo pomaga - nawet jeśli nie ma potrzeby korzystania z propozycji, to ma się ten komfort, że w razie czego... i to na ogół wystarcza, żeby spojrzeć na wszystko z optymizmem z większością rzeczy poradzić sobie samemu :-)
Dzisiaj ostatnie rzeczy do załatwienia - trzeba oddać modem (i pożegnać się z dostępem do internetu), kupić łańcuchy na koła i załatwić kilka drobnych rzeczy. A wieczorem pojechać po Marcina na lotnisko.
Wczoraj w Krakowie cały dzień padał śnieg i trochę zasypało miasto, ale mam nadzieję, że da się bezpiecznie jeździć i samochód zakończy dzień w całości :-)
A już jutro rano...
Wiersz "Bleib gesund mir, Krakau!" Mordechaja Gebirtiga w tłumaczniu Agnieszki Osieckiej:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz