czwartek, 13 stycznia 2022

Plądrowanie choinki

Dzisiaj, 13 stycznia, jest dwudziesty dzień Świąt Bożego Narodzenia (tjugondag jul). Dzień, w którym należy schować świąteczne dekoracje i rozebrać choinkę. Tradycja nakazuje tańczyć wokół choinki, a następnie zjeść wszystkie ciastka i cukierki, które zostały użyte do dekoracji. Nazywa się to plądrowaniem choinki (julgransplundring).

Dzień ten ma również drugą nazwę - św. Knuta, który był duńskim księciem i 7 stycznia 1131 został zamordowany przez swojego kuzyna, co zapoczątkowało w Danii wojnę domową. Gdy Knut został później ogłoszony świętym, jego dzień ustalono na 7 stycznia. Święto to zlewało się jednak z 6 stycznia, świętem Objawienia Pańskiego (zwanego w Szwecji 'dniem trzynastym' - trettondagen), zostało więc przeniesione w Szwecji i Finlandii (ale nie w Danii!) o tydzień.

Wróćmy do choinek. Rozebrane i pocięte drzewka można wyrzucić w centrum recyclingu jako odpady ogrodowe. Można tam też zostawić choinkę w całości, jako śmieć wielkogabarytowy. Do centrum recyklingu trzeba jednak dojechać, więc miasto Sztokholm ułatwia ludziom życie wydzielając w dzielnicach miejsca, gdzie można choinki zostawić. Informuje o tym zielony okrągły znak z choinką.

[Choinkowy znak - w centrum zdjęcia]

[Choinkowy znak z bliska]



sobota, 10 października 2020

Koronawirus w Szwecji

Od czasu pojawienia się pandemii w Europie minęło już ponad pół roku. Większość państw wprowadzała restrykcje o różnym natężeniu - na przykład nakaz noszenia maseczek. Szwecja poszła trochę inną drogą i z tego, co czytam, wiele osób ją za to krytykuje, ale niewielu z tych krytykujących ma obraz tego, jak to wygląda naprawdę.


Brak restrykcji

Nie jest prawdą brak restrykcji. W domach opieki wprowadzony był zakaz odwiedzin, który zniesiono dopiero na początku października. Jest również limit zgromadzeń ustalony na 50 osób - do jesieni nie działała na przykład Opera Królewska (Kungliga Operan) w Sztokholmie. Spodziewano się, że limit ten zostanie zniesiony w połowie października, ale tak się nie stało z uwagi na wzrost zachorowań. W restauracjach co drugi stolik jest nieczynny.

Folkhälsomyndigheten (FHM, Urząd Zdrowia Publicznego) wprowadził na początku pandemii zalecenia. W urzędzie tym nie pracują politycy tylko specjaliści od zdrowia, m.in. epidemiolodzy, i to on daje rządowi wskazówki, jak postępować. Od początku informowano, że zalecenia i ewentualne restrykcje będą wprowadzane na podstawie badań - jeśli wiadomo, że coś jest skuteczne (jak obecnie mycie rąk i zachowanie dystansu), to będzie zalecane. Informowano również, że zalecenia są wprowadzane z myślą, że pandemia może potrwać długi czas i przez to należy wziąć pod uwagę również długofalowe konsekwencje wszelkich ograniczeń - na przykład pogroszenie się zdrowia psychicznego na skutek długotrwałej izolacji.


Edukacja

Szkoły średnie i wyższe wprowadziły naukę zdalną, ale przedszkola i szkoły podstawowe pracowały cały czas normalnie. FHM wyszedł z założenia, że dzieci uczęszczające do tych placówek mieszkają w ich okolicy, więc nie zwiększają tłoku w transporcie i prawdopodobnie spotykają się ze sobą na co dzień. Ponadto izolacja takich dzieci od ich codzienności może mieć zły wpływ na ich psychikę. Wprowadzono jednak ograniczenie - jeśli dziecko ma najmniejsze oznaki przeziębienia (np. katar, z którym do tej pory mogło chodzić do placówki) musi zostać w domu; to w praktyce zapewne trochę ogranicza rozmiar grup.

Poproszono również ludzi o pracę z domu, o ile jest taka możliwość. Bardzo wiele firm przeszło na pracę zdalną (jesienią 40% mieszkańców Sztokholmu deklarowało, że będzie nadal pracować zdalnie) i będzie tak pracować co najmniej do końca roku (niektóre firmy już zapowiedziały kontynuację również w pierwszej połowie przyszłego roku). FHM co najmniej od wakacji podkreśla jednak wagę kontaktów społecznych w pracy i proponuje, żeby ludzie pracowali kilka dni z domu, kilka w biurze.


Sklepy

Wiele sklepów od razu na początku pandemii wprowadziło możliwość dostarczania towaru do samochodu. Zamawiało się rzeczy przez stronę internetową, dostawało potwierdzenie, gdy towar był gotowy do odbioru (w niektórych sklepach było to 15 minut od zamówienia, w innych do 2h), a potem zamawiający dawał znać - najczęściej przez formularz na stronie internetowej - że jest pod sklepem w taki-a-takim samochodzie, zaparkowanym na wyznaczonym do odbioru miejscu parkingowym. Były to zarówno sklepy z małą elektroniką, rzeczami hobbystycznymi jak i fast-foody. Niektóre małe sklepy (widziałam taką cukiernię i pasmanterię) wystawiły przed drzwiami dzwonki, żeby zawołać obsługę, gdy chciało się coś kupić, a nie chciało wchodzić do środka.

Część sklepów wprowadziło osłony kasjerów zrobione z plastiku, ale nie wszystkie. Godzin dla seniorów nie ma, ale w osiedlowym sklepie spożywczym widziałam wywieszony diagram z informacją, w których godzinach jest w sklepie mniej klientów.


Maseczki na nos i usta

W przyłbicach widziałam chyba tylko pracowników opieki, jeżdżących pomagać ludziom w ich domach, w maseczkach może kilkanaście osób - głównie starszych.

Początkowo myślałam, że FHM nie wprowadza obowiązku ich noszenia ze względu na ich niedostępność (w Szwecji, jak chyba w całej Europie, były wiosną problemy ze środkami ochronnymi dla pracowników służby zdrowia). Ale również później nie wprowadzono nawet zalecenia korzystania z maseczek. FHM tłumaczy to tym, że ludzie nosząc maseczki czuliby się pewniej i z lekkimi objawami wychodziliby z domu myśląc, że nikomu już nie zagrażają. Po drugie, złe korzystanie z maseczki może zwiększać ryzyko zarażenia, bo ludzie nie będą trzymać dystansu, a później dotkną maseczki ściągając ją w nieprawidłowy sposób.


Ułatwienia w przepisach chorobowych

Według szwedzkiego prawa pracy pierwszy dzień chorobowego jest bezpłatny, a chorując krócej niż 7 dni nie potrzeba przedstawiać pracodawcy zaświadczenia od lekarza. Dla ludzi mniej zarabiających te pieniądze zarobione jednego dnia mogły być na tyle ważne, że lekko chorzy chodzili do pracy, a FHM zalecał, żeby przy najmniejszych objawach zostać w domu i nie wychodzić z niego aż do drugiego dnia po ustąpieniu objawów. Żeby ludzie nie obawiali się o mniejszą wypłatę, wprowadzono zasiłek chorobowy już od pierwszego dnia. Jest to ustalona odgórnie kwota, niezależna od pensji, płatna przez Försäkringskassan (odpowiednik ZUSu) a nie pracodawcę, który do tej pory płacił za pierwsze 2 tygodnie chorobowego pracownika. Ponadto zwolnienie lekarskie nie jest potrzebne aż przez 4 tygodnie. Chodziło o to, by odciążyć służbę zdrowia jednocześnie dając ludziom możliwość pozostania w domu w przypadku łagodnych symptomów chorobowych.


Domy opieki

Wysoka śmiertelność w Szwecji na początku pandemii pochodziła głównie z domów opieki. Problemy były dwa - niskoopłacany personel tych placówek często pracował w kilku domach opieki, przenosząc wirusa pomiędzy nimi; a po drugie opieka paliatywna zamiast leczenia. Dziennik Dagens Nyheter prowadził w tej drugiej sprawie śledztwo dziennikarskie. Zakaz odwiedzin powodował często, że rodzina nie do końca wiedziała, co się dzieje z ich bliskimi w domach opieki i nie mogła interweniować widząc, że opieka nie jest taka, jak należy.


Wzrost zachorowań jesienią

FHM twierdzi, że obecny wzrost zachorowań (wzrost wykrytych zarażonych, bez - jak na razie - wzrostu liczby chorych na oddziałach intensywnej terapii czy śmierci) bierze się głównie z imprez studenckich, częściowo również wynika z powrotu ludzi z pracy zdalnej do pracy w biurze. Wzrost widziany jest w grupie 19-65, czyli osób studiujących i pracujących. Wśród dzieci, młodzieży i seniorów liczba zachorowań jest w miarę stabilna.


Model Szwedzki

FHM podkreśla, że nie chodzi o uzyskanie odporności stadnej, a o nieprzeciążenie systemu opieki zdrowotnej. Jeśli chodzi o uzyskanie odporności, to badania krwiodawców wskazują, że w niektórych regionach Szwecji odporność może mieć 1% mieszkańców, a w innych 10%. Kraj jest duży, na niektórych terenach zagęszczenie ludności jest bardzo małe, ale w dużych miastach już mamy tłok w komunikacji miejskiej. Większość ludzi słucha zaleceń, nawet jeśli nie za ich nieprzestrzeganie nic nie grozi. FHM od początku mówiło, że ich zalecenia opierają się na dowodach naukowych i specyfice kraju; to, co działa w Szwecji niekoniecznie zadziała w innym miejscu. A skuteczność będzie można ocenić dopiero po dłuższym czasie.


Statystyki

Patrząc na statystyki wiele osób zapomina, że w Polsce żyje cztery razy więcej ludzi niż w Szwecji (nie wspominając już np. o zagęszczeniu ludności, co też ma wpływ na rozprzestrzenianie się choroby), więc chcąc porównać ilość zachorowań, ciężkich przypadków czy zgonów, pomnóżcie dane ze Szwecji razy 4 i dopiero wtedy porównujcie z Polską.

Szwecja nie publikuje danych codziennie, tylko od wtorku do piątku. Ponadto zgony potrafią się pojawić w statystykach z kilkutygodniowym opóźnieniem (FHM podaje, że dopiero dane prezentujące stan sprzed 10 dni można uważać za w miarę dokładne), a mam wrażenie, że media podając najświeższe dane podają tylko liczbę zgonów z tego dnia, mimo że FHM aktualizuje statystyki wstecz.


Dane statystyczne:

niedziela, 19 lipca 2020

Łódki

W tym roku, ze względu na pandemię, bardzo wielu Szwedów spędza wakacje w swoim domu lub domku letniskowym. Ratownicy wodni z Sjöräddning informują, że liczba interwencji jest teraz znacznie wyższa niż w tym samym czasie rok temu. Więcej osób niż zazwyczaj pożyczyło lub kupiło w tym roku swoja pierwszą łódkę i wyruszyło w szkiery nie mając ani wiedzy, ani doświadczenia.

Do prowadzenia łódki nie są wymagane żadne uprawnienia, więc każdy łódkę może kupić i nią pływać. Są oczywiście kursy żeglarstwa czy nawigacji, a poza tym, że warto zrobić dla własnego bezpieczeństwa chociażby kurs nawigacji (dla nowicjusza nie jest oczywistym, kto ma pierwszeństwo, gdy obie łódki płynące na kursie kolizyjnym używają tylko żagla), to niebieska książeczka z uprawnieniami przydać się może przy wypożyczaniu łódki.
Certyfikat jest za to wymagany do korzystania z radia VHF - poza tym, że trzeba mieć zdany egzamin, to należy co roku wnosić opłatę za call sign (coś w stylu tablicy rejestracyjnej dla samochodu).

Ratownictwo wodne w Szwecji opiera się na ochotnikach-ratownikach oraz składkach członkowskich. Na początku dwudziestego wieku, zanim Sjöräddning zostało założone w 1907 roku, Szwecja była przedstawiana jako negatywny przykład jeśli chodzi o ratowanie ludzi i statków na morzu. Aby towarzystwo nie było wykorzystywane politycznie, zdecydowano się, że system będzie opierał się na ochotnikach i datkach, bez jakichkolwiek dotacji od państwa - i tak to działa do dzisiaj.
Składka członkowska wynosi obecnie 67 koron miesięcznie. Sjöräddning ratuje wszystkich, nie tylko płacących składki, ale członkowie stowarzyszenia dostają dodatkową pomoc w sytuacjach niezagrażających życiu, np. gdy skończy się im paliwo (może się to wydawać dziwne, ale problem ze wskaźnikiem poziomu paliwa nie jest rzadki, na przykład na naszej łódce początkowo cały czas widać było poziom "prawie pełny"; okazało się, że pływak mierzący poziom paliwa blokował się w baku na jakiej rurce i się nie opuszczał, gdy zużywaliśmy paliwo). 

[Arizona z Sjöräddningssällskapet w Söderhamn wraca do bazy]

Łódki są w Szwecji bardzo popularne wśród ludzi mieszkających na wybrzeżu (motorówki i żaglówki) oraz przy jeziorach (na tych mniejszych jeziorach zobaczyć można głównie łodzie wiosłowe i małe motorówki). Pierwszym ważnym punktem w historii pływania dla przyjemności był rok 1938, gdy robotnicy dostali prawo do dwutygodniowego urlopu - zachęcano, by zamiast szwędać się w tym czasie bez celu po mieście, spędzać uczas wolny na łonie przyrody, w tym również na wodzie. Drugą ważną datą był rok 1963 - poza tym, że urlop wydłużono wówczas do 4 tygodni, zaczęto również używać plastiku do produkcji łódek. Plastikowe łódki były łatwiejsze w utrzymaniu i tańsze od drewnianych. W latach '70, gdy liczba prywatnych łódek wzrosła do 600 000, rozbudowano infrastrukturę i umożliwiono lepszy dostęp do informacji o pogodzie (obecnie w radiu P1 prognoza dla akwenów wodnych podawana jest kilka razy dziennie i każdy blok trwa 5-10 minut).

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Wołowe tygodnie

Czas świąteczno-noworoczny to najczęściej dwa tygodnie wolnego. Po takiej przerwie powrót do pracy jest ciężki; szczególnie, że do najbliższych świąt - Wielkiej Nocy - daleko.

Nawet w czasach, gdy szwedzkie społeczeństwo opierało się na rolnictwie, ludzie mocno odczuwali trud pierwszych tygodni nowego roku; tak mocno, że nazwali je „wołowymi tygodniami” (oxveckorna). Zebranie się do pracy jest tak trudne, że ma się poczucie „harowania jak wół”.

środa, 16 października 2019

Jedno polskie słowo

Od początku października chodzę na kurs migowego języka szwedzkiego. Zajęcia prowadzi niesłysząca (chociaż mówiąca, bo nie głucha od urodzenia) nauczycielka, więc wyjaśnianie znaków idzie łatwo. Za to trudniej jest nam, uczestnikom kursu, zadawać pytania, bo trzeba je literować. Ale grupowo dajemy radę ;-)

Alfabetu nauczyliśmy się na pierwszej lekcji i na drugiej ćwiczyliśmy w parach literowanie. Zakres znaków, które znaliśmy, to kilka pojęć dotyczących członków rodziny, liczby i alfabet. Niedużo, więc szybko skończyły się pytania, które można było wymigać bez literowania. Gdy koleżanka z ławki zadała mi pytanie o imię mojej mamy, stwierdziłam, że może to być zbyt trudne do wymówienia, nawet jeśli przeliteruję, więc wyliterowałam zdanie informujące, że jestem z Polski. Na co koleżanka powiedział, że ona zna jedno słowo po polsku! Spodziewałam się przekleństwa na "k", bo to jest chyba najpopularniejsze (obok słów takich jak "piwo") wśród obcokrajowców. Przeliterowanie wskazywało na coś innego, ale trudno mi było skojarzyć, na co, bo okazało się, że koleżanka znała słowo tylko w mowie i wymigała fonetyczny zapis po szwedzku. Huh! Przeszłyśmy więc na język mówiony i... było to słowo "spać".
Okazało się, że kobieta pracowała w przedszkolu, do którego chodziła mała Polka. Jej mama wyjaśniła nauczycielkom, że jeśli córka nie chce się położyć, to trzeba jej powiedzieć "spać", wtedy zrozumie. Ciekawe było, że ta nauczycielka wymawiała to słowo rozkazującym tonem, jak komendę. Pewnie tak usłyszała i myślała, że taka jest melodia języka polskiego.

niedziela, 18 sierpnia 2019

Zaręczyny kolegi

Skończyły się wakacje, wszyscy z mojego zespołu wrócili już do pracy i rozmawialiśmy o tym, jak kto spędził swój urlop. Gdy jeden z kolegów powiedział, że się zaręczył, wszyscy złożyli mu gratulacje, po czym padło pytanie: „A kto się oświadczył?”. Odpowiedź była w stylu „eeee... aaaa... tak jakoś wyszło”.
Ciekawe jest też to, że ślubu nie ma nawet w planach; przynajmniej na razie.
Ponadto kolega nie jest pierwszą osobą, która nie ma ślubu, a nosi obrączkę. Mam wrażenie, że wśród młodszych ludzi ta obrączka na palcu to symbol bycia w związku.

środa, 7 sierpnia 2019

Spelmansstämma - muzyczne spotkanie

Spelmansstämma to spotkanie muzyków ludowych. W odróżnieniu od festiwalu folkowego, celem stämmy (czasownik att stämma dosłownie oznacza stroić, tak jak się stroi instrumenty) nie jest granie dla publiczności, lecz granie muzyków ze sobą. Zespoły również występują na scenie, ale nie jest to główny cel tej imprezy.

W miejscu, gdzie odbywa się się stämma, można spotkać wiele grup, które siedzą na ławkach albo stoją przy budynkach i razem grają. Są skrzypce, akordeony, kontrabasy, flety i nyckelharpy (wyglądają jak skrzypce z klawiszami). Bardzo wiele osób ubiera się w tradycyjne stroje regionalne - zarówno strój jak i instrument muzyczny umożliwiają wejście za darmo.

O stämmie w Norrbo dowiedzieliśmy się z kartonu mleka. Okazało się, że miał tam grać Triakel - zespół, którego słuchaliśmy jeszcze mieszkając w Polsce.

[Informacja na kartonie mleka]

[Norrbo hembygdsgård]

[Norrbo hembygdsgård]

[Muzycy]

W czasie koncertu atmosfera była bardziej piknikowa niż koncertowa. Część ludzi siedziała na ławkach, część (w tym my) na trawie. Dzieci biegały po łące i wchodziły pod scenę.
Niepodobne do żadnego innego koncertu, na którym wcześniej byłam.

[Koncert zespołu Triakel]

Na miejscu można było kupić ostkakę - dosłownie sernik, ale w smaku nie przypomina ani polskiego ani amerykańskiego sernika. Dostaje się dwa plastry sernika zalanego sosem z soku. Sos jest trochę słodki, a sernik skrzypiący (trochę jak halloumi, tylko bardziej miękki) i zupełnie niesłodki.

[Ostkaka z sokiem]

Na zakończenie dnia była potańcówka - trudno to nazwać dyskoteką, bo muzyka była ludowa a sporo ludzi miało na sobie tradycyjne stroje.

Tydzień później wybraliśmy się na kolejną imprezę tego typu. Było więcej ludzi, a na parkingu widzieliśmy, że między samochodami osobowymi ktoś zaparkował traktor.

[Bjuråker]

W Bjuråker można było pooglądać stare domy udekorowane scenami i postaciami z Biblii i zapoznać się z historią przemysłu drzewnego na tych terenach (w małym muzeum była drewniana rura, która kiedyś transportowała wodę).
Były też panie koronczarki, ktoś, kto robi na drutach swetry z lokalnym wzorem, producent noży... o dziwo nie sprzedawali swoich wyrobów, tylko pokazywali, co robią i można było z nimi porozmawiać, ewentualnie poprosić o kontakt, jeśli chciałoby się coś zamówić.

[Dom udekorowany biblijnymi obrazami]

[Koronczarki]

Więcej informacji o tych spotkaniach można znaleźć na stronach lokalnych stowarzyszeń: